dokumentacja HOME
Fort Sztuki 2000 - CD ROM z dokumentacją imprezy (wysyłamy na życzenie, kontakt: Artur Tajder zetajber@cyf-kr.edu.pl).


FORT SZTUKI 2000 - stacja Kraków
Kraków, wrzesień/październik 2000

dyrektor artystyczny - Artur Tajber
rada programowa - Barbara Maroń, Łukasz Guzek, Artur Tajber
komitet organizacyjny - Małgorzata Jankowska, Dariusz Gorczyca, Małgorzata Żarczyńska, Alicja Żebrowska, oraz Roman Krzysztofik

Festiwal składał się z kilku części, realizowanych w różnych miejscach:
Wystawa - galeria Sukiennice (Rynek Główny)
16 - 27 września 2000
Uczestnicy: Maria Pyrlik, Grzegorz Głazik, Monika Zielińska, Łukasz Skąpski, Brygida Serafin, Grzegorz Banaszkiewicz, Łukasz Guzek, Bożena Burzym-Chawińska, Grzegorz Sztwiertnia, Paweł Górecki, Paweł Chawiński (16.09 - akcja malowanie wodą na kamieniach, projekcja), Artur Bujak ("Bio - akcja" - performance na przed galerią na Rynku w trakcie otwarcia).

Performance - sekcja 1 - teatr Sytuacji (Rynek Główny 8), koordynacja Dariusz Gorczyca.
13 września 2000
Uczestnicy: Jozsef Juhasz, Michal Murin, Jozsef Ceres
14 września 2000
Uczestnicy: Jason Lim, Władysław Kaźmierczak & Ewa Rybska, Dariusz Gorczyca, Paul Couillard & Ed Johnson

Performance - sekcja 2 - teatr Sytuacji (Rynek Główny 8), koordynacja Dariusz Gorczyca.
20 września 2000
Uczestnicy: Vassya V. Slavova, Kiril Zlatkov, Vladimir Bulat
21 września 2000
Uczestnicy: Denis Romanovski, Viktor Pietrov
22 września 2000
Uczestnicy: Uto Gusztav, Konya Reka, Attila Toro, Eva Vajda
23 września 2000
Uczestnicy: Dariusz Gorczyca, Alexandru Antik, grupa Bergamot (Olga Maslowska & Roman Tkaczuk)

Videotrain - galeria Sukiennice (Rynek Główny) - koordynator Małgorzata Jankowska
16, 22, 25 września 2000
Pokazy prac video na wielkich ekranach ustawionych na Rynku (między arkadami, projekcja z wnętrza galerii). Były trzy ekrany (niektóre prace wymagały proekcji symultanicznej). Małgorzata Jankowska przeprowadzała na żywo rozmowy z artystami o ich filmach, zapowiadała program ze studia zaimprowizowanego w galerii. Rozmowy odbywały się w oknie galerii, ale były projektowane na ekran, co stwarzało wrażenie transmisji programu telewizyjnego. Programu o sztuce video jakiego tak na prawdę w telewizji publicznej nie ma....
Programy: Grzegorz Grzesik, Barbara Konopka, Janek Koza, Igor Krenz, Jacek Szleszyński, Andrzej Urbański, Sambor Wilk, Wojciech Zamiara.
Pokazy prac wideo na trzy ekrany: Artur Tajber (16.09), Barbara Maroń (17.09), Jacek Lichoń (18.09), Dariusz Hektor Baster (19.09), Freight Train (22.09 - koncert + video - Marek Chołoniewski, Krzysztof Knittel, Piotr Bikont, Włodzimierz Kiniorski), Milosz Łuczyński (25.09, video, mix muzyki na żywo).






PUB-ART - pub Miasto Krakoff (ul.Łobzowska 3) koordynator Alicja Żebrowska
26, 27, 28 września 2000
Uczestnicy: Piotr Grzybowski, Alicja Żebrowska, Anna Janczyszyn-Jaros, Jacek Lichoń, Dariusz Hektor Baster, Czet Minkus & Krzysztof Suchodolski.

tuPERFORMANCE no.1 - Goethe Institut, (Rynek Główny 20), koordynator Małgorzata Żarczyńska
15 września 2000
Uczestnicy: Małgorzata Żarczyńska, Wojciech Jaruszewski, Oskar Dawicki

tuPERFORMANCE no.2 - galeria Otwarta Pracownia, (ul.Dietla 11), koordynator Małgorzata Żarczyńska
6 października 2000
Uczestnicy: Heinrich Luber, Victorine Muller


"DEBATA"

Fragmenty rozmowy - Fort Sztuki 2000.
Goethe Institut, Kraków. 29 września 2000 r.

- Podczas tegorocznego Fortu Sztuki powstało kilka ciekawych prac. To sukces. Twój film Alicjo, "Monitoring", był bardzo ciekawy ...
- Gdyby wiedzieli, co się w tym filmie dzieje!
- W "Monitoringu" najostrzejsze jest podglądanie ludzi.
- Monitoring nie polega na kryptodziałaniu, na przykład funkcjonuje na ulicach przy świadomości ludzi.
- Czy należy godzić się na ciągłe podglądanie?
- Sprawa monitoringu ma być poruszona w Parlamencie Europejskim.
- O lokalnym monitoringu decyduje się w referendach. Jest tu zaplecze struktur demokratycznych. To tak, jak państwa zrzekają się części suwerenności na rzecz organizacji międzynarodowych.
- Ciekawe, dlaczego ludzie obawiają się nagrywania bez zezwolenia?
- To kompleksy.
- Mają prawo nie chcieć.
- Twarz jest prywatna nawet w miejscu publicznym.
- Przecież i tak ich widać na żywo.
- Rejestracja to demaskacja.
- To archaiczne tabu, w cywilizacji zmienione w kodeks przepisów.
- Każdy ma granicę tego, co chciałby, by inni mu robili.
- Każdy chce inaczej.
- Ludzie chętnie dają się filmować, gdy mogą pokazać się od tej strony, którą akceptują.
- Ludzie protestują, gdy boją się manipulacji...
- Zakłamania.
- Ośmieszenia.
- A co to znaczy ośmieszyć? To jest indywidualne...
- U cioci na imieninach też ludzie nie chcą się fotografować, a są teoretycznie bezpieczni.
- Mówimy o podglądaniu. Podglądaniu!
- Moment podglądania to nie ten moment, gdy zdjęcie jest robione, ale moment, gdy później to zdjęcie się ogląda.
- Rezultat sprowadza się do mentalności, w zależności od światopoglądu interpretujemy efekty podglądania.
- Podglądanie łączy się z interpretowaniem. Oglądanie interpretujące.
- To oglądający manipuluje.
- To ukryty lęk przed odkryciem naszej dualistycznej natury. Tak naprawdę jesteśmy stwarzani przez innych, przez odbiór, a chcemy być widziani inaczej, mamy wizję siebie.
- Ludzie za mało tworzą siebie sami.
- W pozorach idealistycznych wizji ludzie zatajają samych siebie.
- To też problem technologiczny. Gdy podglądanie było możliwe tylko przez dziurkę od klucza, to relacja z tego aktu była brana na wiarę. Świadectwo przeciw świadectwu. Sytuacja była spersonalizowana. W momencie medialnym, gdy świadectwo jest utrwalone, podglądactwo funkcjonuje na innym poziomie, bo jest dokument. I to dokument jest brany na wiarę, a osoba podglądana nie może zdementować relacji. Można manipulować materiałem, ale sam dokument jest brany na wiarę.
- Podglądanie stało się obiektywne.
- Ale artysta nie dąży do szkodzenia innym.
- Ależ my ci wierzymy, Alicjo. Mówimy o osobie, która jest podglądana i to jest odpowiedź na pytanie, dlaczego ludzie tak reagują a nie inaczej.
- Ty spotykasz się z tym jako artystka a nie jako zwyczajny człowiek.
- Tego nie da się rozdzielić.
- Nie, to jest rozdzielne. Jako artystka jesteś instytucją, a nie jesteś osobą prywatną, np. na weselu.
- Jesteś bardzo zinstytucjonalizowana. Wszyscy się Alicji boją.
- Dziś ludzie pokazują twarz za pieniądze i ludzie o tym wiedzą. Podglądanie kosztuje.
- Jest coś takiego jak lęk przed medium. Ktoś przykłada do ciebie jakieś instrumenty i nie wiadomo, co tu jest robione.
- Jakakolwiek manipulacja jest polityczna. Artystyczna i polityczna.
- Ania Janczyszyn miała wielki problem moralny, czy może puścić do swojego działania film z wypożyczalni.
- Jesteśmy okropnie zastraszeni! Co jest tu grane!
- Media mają władzę.
- Mistyfikacja jest metodą sztuki, np. surrealiści.
- Orson Wells.
- Nieprawdziwe reportaże telewizyjne.
- W przestrzeni publicznej oddajemy część prywatności.
- Jedną z intencji festiwalu było wyjście w przestrzeń publiczną. I tu spotykamy się ze zjawiskiem, że człowiek nie uprzedzony, iż ma do czynienia ze sztuką, reaguje inaczej niż w przestrzeni przeznaczonej do takiej działalności.
- Robimy ten festiwal wobec ludzi a nie wobec mediów.
- Media nie mają inwencji.
- To był ciekawy, choć trochę wymuszony eksperyment. Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, jak ta impreza będzie wyglądać. Olaliśmy więc media. I nic się nie stało. Sztuka nic nie straciła.
- Instytucja miejska czy państwowa musi się wylegitymować działalnością. Robi coś nie dlatego, że ją to interesuje, tylko dlatego, żeby uzasadnić swe istnienie. A my możemy to olać i nic nam nie szkodzi.
- To najwłaściwsze rozwiązanie.
- Jak można traktować poważnie imprezę, która traktuje niepoważnie dziennikarzy?
- My ich w ogóle nie traktujemy. Nikt tu nie narzeka. Zaobserwowaliśmy pewien fakt: nic się nie stało.
- To impreza dla wtajemniczonych, znajomych. Wobec kultury masowej, to być może całkiem niezła droga.
- Wysłaliśmy mnóstwo zaproszeń, a zjawił się "Przekrój", do którego nic nie wysłaliśmy.
- Szkoda tylko informacji rozchodzącej się przez media do naszych ludzi, zaangażowanych, ale nie szkoda mediów i informacji powszechnej.
- To jest skandal.
- Okazuje się, że sztuce to nie szkodzi.
- Reakcje dziennikarek na penisy czy vaginy są żenujące, a w świecie taką sztukę omawia się poważnie.
- To brak polityki zajmowania się kulturą w ogóle, bo nie da się zajmować kulturą w ten sposób, że wysyła się przestraszoną dziennikarkę, która ma coś zrobić i robi coś, tyle że jest to bez sensu i właściwie mogłoby tego nie być.
- Prasa jest tendencyjna. Prowadzi silną politykę, co chce pokazać, a co nie. Powstały dziesiątki rzeczy, które zostały odrzucone. To jest nagminne.
- To raczej kwestia braku polityki.
- Nie, to jest polityka.
- Zamieszcza się to, co redakcji się wydaje, że zainteresuje odbiorcę. Powstaje błędne koło.
- Łatwiej o sieczkę.
- Atak na konwencjonalny sposób pracy mediów nie jest właściwy w naszym przypadku. Natomiast rozumiem instytucję, która wkłada ogromny wysiłek w informowanie i nic. To kwestia szersza, gdy instytucje powołane do pewnych celów, realizują je w tym języku, którym operują, natomiast same z siebie nie są odbiorcami tego, co przekazują.
- Nie chodzi o to, czy coś się dziennikarzowi podoba czy nie, tylko czy on to rozumie czy nie.
- To struktury, które działają w określonych kanałach.
- Dziennikarze nie wiedzą, jak reagować na sztukę. Postrzegają ją jako hermetyczną. Chcą, żeby coś im powiedzieć prostego, by można było to zacytować i już.
- Kompilacja cytatów.
- Zapytałam kiedyś, dlaczego oni to robią, bo przecież to dziennikarz wyrabia sobie złą markę. Na co otrzymałam odpowiedź, że ta praca jest taka nudna.
- Każdy narzeka.
- Chciałbym, abyśmy nie narzekali.
- To problem miejsca sztuki w mediach, bo o muzyce to potrafią napisać, np. o Warszawskiej Jesieni.
- Ale co do elitarności, przecież to samo dotyczy klasyki, np. Kantor to klasyk, i co, była jakaś odpowiedź mediów na wystawę Kantora?
- Żadna. Odpowiadają, że trzeba znaleźć osobę, która napisze. Same media nie mają fachowców.- Znamienne, że nasza impreza zakończyła się zniszczeniem ekranów.
- Wchodząc w przestrzeń publiczną narażasz się na reakcję. Fakt zniszczenia ekranów przed Sukiennicami był przewidywalny.
- Nie oskarżajmy społeczeństwa.
- To ryzyko, które podejmujemy. Ty Alicjo też musisz wziąć pod uwagę, że podglądając, ryzykujesz.
- Ale też mam prawo to ocenić.
- Jestem ubezpieczona. To znamienne dla społeczeństwa. Społeczeństwo takie jest.
- W każdym społeczeństwie przy akcji w przestrzeni publicznej dochodzi do incydentów.
- Chodzi także o ogólną relację między ludźmi zajmującymi się ideami, a ludźmi władzy. Ludzie idei, artyści, zawsze chcieli mieć wpływ na władzę. Na przykład oddziaływać na społeczeństwo poprzez media, budować tę relację. Ale świat się zmienia i okazuje się, że taka relacja jest niemożliwa. My tu stworzyliśmy coś takiego, co już braliśmy w komunizmie, mianowicie, im bardziej nas olewają, tym więcej mamy wolności.
- A o kogo mamy zabiegać? Kogoś, kto nie jest w stanie odebrać sztuki?
- Parę ciekawych prac tu powstało, tym bardziej, że alternatywną propozycją w tym czasie w Krakowie było Triennale Grafiki. Zrobiliśmy, trochę nie chcąc, a trochę chcąc, pewien eksperyment. Organizując wiele rzeczy, zawsze chciałem coś takiego zrobić, ale nie miałem odwagi.
- A my jesteśmy atakowani przez ohydny wizualizm reklamy i musimy to ścierpieć.
- Alicjo, tym mniej miałabyś problemów, im mniej media by się tobą interesowały.
- Nie zawiadamiać!
- Bo dziennikarz, jak przychodzi do galerii i patrzy na pejzaż, to on wie, jak o tym napisać.
- Jako historyk sztuki zapewniam cię, że tylko mu się tak zdaje, że wie, co widzi, gdy patrzy na obraz przedstawiający pejzaż.
- Sztuki plastyczne są trudne do opisania, nie mają literatury.
- Inną pozycję w mediach mają filmowcy, muzycy...
- Inną pozycję mają osobowości, które nie szkodzą, nie buntują.
- Przed nami jest piękna przyszłość.
- Media nie przygotowują widza.
- Performance jest skierowany do indywiduum a nie grupy.
- Do masy indywiduów.
- Ja widzę tu frustracje.
- Jestem sfrustrowany.
- Nie poniżajcie zdolności odbioru dziennikarzy. Jeżeli ktoś chce się zaprezentować w mediach, to musi się liczyć z tym, że zostanie to okrojone do potrzeb masowych.
- To kwestia nieprofesjonalności.
- Nieprofesjonalność się zdarza.
- To jest reguła.
- Media przekładają wysokie wypowiedzi na kulturę masową.
- Nie ma takiego przełożenia.
- Okazało się, że można wykreować sytuację publiczną, społeczną bez udziału mediów, co wcale nie jest takie oczywiste. Działanie poza mediami wydaje się niemożliwe. Często artyści zaczynają tworzyć dla mediów i to jest zjawisko potworne.
- Informacja musi być wiarygodna.
- Teoretycznie zgoda.
- Bunkier Sztuki musi dbać o rezonans medialny. Jest do tego zobowiązany. Wtedy dostaje pieniądze.
- A my nie. Były filmy w telewizji ogólnopolskiej o Forcie Sztuki i co? Nic. Okazuje się, że nie ma to znaczenia.
- w Kanadzie są takie zasady, że jeżeli impreza ma być sponsorowana, to musi być przede wszystkim demokratyczna, czyli uwzględnić całe spektrum kulturowe. Jeżeli nie ma czarnych, native, gejów, lesbijek, to impreza nie ma szans.
- Ale w Forcie Sztuki byli Azjaci, geje, lesbijki, sado-masochiści...
- Za mało kobiet!
- Nie przyniosło to nam profitów, więc pewnie działamy w innym systemie.
- Jesteśmy przeciwko globalizacji.
- Ale mam pozytywny przykład współpracy z prasą. Jedyny jaki znam. To Spotkania Krakowskie w 1995 roku. W istniejącą strukturę redakcji wprowadziliśmy wtedy strukturę obsługi tego wydarzenia. Ale takiej struktury w redakcjach nie ma.
- Dobrze zrobić taki eksperyment, by wiedzieć, że jest to możliwe.
- Ludzie sami z siebie nic nie robią. Jak zwierzęta: robią tyle, ile muszą. To zasada entropii.
- Media traktują informacje jako towar. Jakie mamy szanse wygrać z Agatą Wróbel?
- A kto to jest Agata Wróbel?
- Młociarka?
- Sztangistka!
- Ale my nie adresowaliśmy tej imprezy do mediów. Nie możemy mieć do nich pretensji. Mechanizmy mediów mamy rozpoznane. Okazało się, że nie ma to wpływu na jej zasięg społeczny. Wniosek jest taki, że media nie są tak omnipotentne jakby się wydawało.
- Dla nas jest to jakiś znak.
- Mieliśmy telewizję na Rynku, bez kabla gdzieś na wzgórza...
- Ale widzę tę frustrację. Wielu artystów przyjeżdża i od razu pyta, czy będzie telewizja.
- Bo oni tych artykułów nie czytają tylko kolekcjonują, zbierają do cv.
- Podobało mi się to, że jest to impreza dla wtajemniczonych a nie masowa.
- Te kilkanaście osób to wszyscy zainteresowani.
- Nie wiem, skąd to przekonanie, że wszyscy muszą rozumieć sztukę. Wszyscy mają pretensje do artysty, że czegoś nie rozumieją, a nikt nie ma pretensji do fizyka jądrowego, że go nie rozumie. Sztuka to dziedzina kompetencji.
- Po co masy!
- Kiedyś organizowałam festiwal polskiego performance w małej miejscowości Friedrishafen nad jeziorem Bodeńskim i przyszło mnóstwo ludzi ...
- A byli z dziećmi? To ważne...
- Tak.
- To jest tak jak w Bytowie. Tam jest festiwal performance Zamek Wyobraźni i też przychodzą całe rodziny z dziećmi.
- Penderecki też był zachwycony, że w jakiejś małej miejscowości tak nabożnie go słuchają.
- Po festiwalu performance na Białorusi ukazało się czterdzieści artykułów.
- To też syndrom Bytowa czy Friedrishafen.
- Miałem tam jechać, ale się przestraszyłem.
- Tych artykułów?
- Bój się szaszłyków!
- W Białorusi im więcej artykułów, tym gorzej dla imprezy.
- Więc to sabotaż.
- Nasze media skupiają się na relacjonowaniu, co prowadzi do sensacji, bo to, co sensacyjne, jest bardziej atrakcyjne, a minimalizują edukację.
- Jedyna metoda to w pysk!
- W "Machinie" były próby pisania o ambitnej sztuce, ale zawsze sensacyjne, o tym, kto posuwa psa...
- Sensacja niczemu nie służy, do niczego nie prowadzi.
- Sensacja to zachęta.
- Podnieta.
- Relacja między kulturą masową a elitarną to w Polsce nowy typ relacji.
- Pewien model pisania o sztuce wprowadził Raster, chociaż to ma swój koniec, bo dowcip za często opowiadany przestaje być śmieszny. Nie wiadomo, ile razy jeszcze zadziała...
- To manieryzm.
- Świetnie monitorował sztukę Obieg...
- To kwestia wychowania sobie publiczności.
- Problem mediów to nie problem artystów, ale odbiorców. To żenujące, gdy artysta ma żal, że go media nie promują.
- Chodzi o ambicje mediów, by przygotować odbiorcę.
- Ale tu media nie generowały tego, co się stało, a mimo to, to się stało.
- Została wytworzona energia przyciągająca ludzi.
- W Krakowie nie ma miejsca integracyjnego, nie ma centrum.
- Ale to nie jest dla mnie bólem...
- Jest Nowohuckie Centrum Kultury.
- Tu raczej chodzi o ideę, która przyciąga i ma jakąś, nawet czasową, lokalizację.
- No to wygenerowaliśmy idee o czasowej lokalizacji.
- Ale teraz idea nie będzie podtrzymywana.
- My nie promujemy instytucji Stowarzyszenie Fort Sztuki tylko sztukę, a Bunkier Sztuki musi promować się jako instytucja.
- Nie ma sztuki, jak nie ma kawy.
- Kawa jest, tylko jest koń.
- By Bunkier był miejscem integracyjnym, musi zniknąć koń.
- Bunkier by być takim miejscem, musi w większym stopniu reflektować sztukę, która dzieje się w mieście.
- Ale tu są bariery polityczne, bardziej niż materialne.
- Bardzo trudno uzyskać u właściciela tej instytucji środki na eksperymenty ze sztuką dziejącą się w Krakowie.
- Trzeba pogłębić wymiar socjologiczny sztuki.
- Wystawy w Bunkrze są robione na zapotrzebowanie polityczne osób zaangażowanych w te wystawy, a nie przenoszą żadnych treści, są robione na siłę.
- Alicja nie ma szans, będą się bali.
- Chodzi raczej o reflektowanie nad zjawiskami lokalnymi.
- Propozycje instytucji generują aktywność twórczą artystów.
- Proszę o ciszę: nieoczekiwana pointa Łukasza Kieferlinga, który długo milczał.
- Pierwszym warunkiem zaistnienia sztuki są media, drugim krytyk, trzecim pieniądze, czwartym odbiór społeczny...
- A sztuka?
- Uroczyście wyłączam magnetofon.

Uczestnicy: Członkowie FS i przybyli goście.